Tokio 2020. XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie pora zacząć!

Krzysztof Nowacki
Krzysztof Nowacki
Lubelscy zawodnicy zakwalifikowani na io w tokio
Lubelscy zawodnicy zakwalifikowani na io w tokio nadesłane
Dziś oficjalne rozpoczęcie XXXII Letnich Igrzysk Olimpijskich w Tokio. Na arenach sportowych w stolicy Japonii wystąpi ośmioro przedstawicieli Lubelszczyzny. Część z nich ma realne szanse na olimpijski medal.

To będą wyjątkowe i bardzo specyficzne igrzyska. Przełożone o rok z powodu koronawirusa. Atmosfera sportowego święta ustąpi miejsca niepewności związanej z pandemią. Organizatorzy nawet na moment nie pozwolą sportowcom zapomnieć o wprowadzonych obostrzeniach, nakazach i zakazach towarzyszących pobytowi w wiosce olimpijskiej. Ich złamanie grozi wręcz wykluczeniem ze startu.

W spełnianiu marzeń #pomogą najbliżsi

- Wiem, że codziennie będziemy testowani, ale czy w obecnych czasach jest to utrudnienie? - mówi Malwina Kopron. - Testy stały się normalną rzeczą, stosowaną na zawodach. Będą to jednak na pewno inne igrzyska, inaczej zorganizowane. Jeżeli jednak ktoś jedzie z konkretnym celem, to czy będą kibice, czy będą codzienne testy, nie będzie miało wpływu na dyspozycję w zawodach - dodaje.

Pochodząca z Puław 26-latka jest jednym z siedmiorga sportowców reprezentujących w Tokio Klub Uczelniany AZS UMCS Lublin. W konkursie rzutu młotem należy do faworytek do olimpijskiego podium.

- Czuję się wyśmienicie. Jestem świetnie przygotowana. Pracuję z psychologiem, który stwierdził, że mentalnie bardzo dobrze wyglądam. Podobnie czuję się fizycznie. Nie mam kontuzji, więc mogę w pełni wykonywać trening. 1 sierpnia odpalamy eliminacje i mam nadzieję, że dwa dni później powalczę w finale - mówi.

Na miejscu wspierać ją będzie dziadek i trener jednocześnie, Witold Kopron. - Dziadek jest nie tylko moim trenerem, ale też dla mnie oazą spokoju. Zawsze mnie wspierał i chociaż w Tokio nie będzie całej mojej rodziny, to cieszę się, że będę czuła, że jest ze mną dziadzio. Osoba od dziecka bardzo mi bliska - przyznaje lekkoatletka.

W Polsce będą za nią trzymać kciuki nie tylko fani, ale przede wszystkim rodzina i przyjaciele. - Rzadko się widujemy, ale jest mi wybaczone, że nie ma mnie w domu i nie poświęcam wiele czasu znajomym. W piątek moja najlepsza przyjaciółka miała ślub, a mnie niestety na nim nie było. Ale powiedziała, że rozumie i będzie mi kibicować z całego serca. Zawsze miałam wsparcie najbliższych - cieszy się Malwina Kopron.

Na wsparcie bliskiej osoby w Tokio może liczyć również Aleksandra Mirosław, specjalistka od wspinaczki sportowej na czas. Od dwóch lat trenerem zawodniczki KW Kotłownia Lublin jest bowiem… mąż, Mateusz Mirosław.
- Na początku była ekscytacja, ale później zaczęliśmy się dopasowywać, ona do mnie, ja do niej. A nie ma żadnego skryptu, czy poradnika, jak odnaleźć się w obu rolach, więc musieliśmy sobie radzić. Mieliśmy trudny rok, ale myślę, że wszystko dobrze sobie poukładaliśmy i nic nas nie jest w stanie już zaskoczyć - mówi Mateusz Mirosław.

Aleksandra Mirosław jest debiutantką na igrzyskach, podobnie jak jej konkurencja. Po raz pierwszy medale olimpijskie zostaną rozdane we wspinaczce sportowej. Lublinianka specjalizuje się w konkurencji na czas, ale w Tokio będzie musiała dodatkowo rywalizować w boulderingu oraz prowadzeniu i to łączny wynik zdecyduje o końcowym miejscu. - To dla nas istotne, że w Tokio będziemy razem. Relacje mąż, trener są trudne, ale ważne, że w ostatnich chwilach przed startem będę z Olą w strefie rozgrzewkowej. Będzie miała wtedy u boku nie tylko trenera, jak i też kogoś bliskiego - mówi Mateusz Mirosław.
Dla obojga wyjazd na igrzyska jest dużym przeżyciem, spełnieniem marzeń. Na miejscu nie będą mogli jednak w pełni cieszyć się olimpijską atmosferą. - Po przylocie skierują nas prosto do pokoi. W hotelu będziemy mogli poruszać się tylko na swoim piętrze, na posiłki i na same zawody. Nie ma opcji, żeby zwiedzać czy w roli kibiców oglądać starty w innych konkurencjach - tłumaczy Mateusz Mirosław.

Wprowadzane obostrzenia wpływają również na przygotowania sportowców do startów. Organizatorzy m.in. skrócili długości okresów aklimatyzacji dla zawodników.

- Nie mamy wpływu na reżim sanitarny narzucony przez gospodarzy, więc nie analizujemy sytuacji, tylko staramy się do niej adaptować. Rok przed igrzyskami nie wiedzieliśmy, jak to będzie wyglądać, ale z czasem otrzymywaliśmy coraz więcej informacji - tłumaczy Mateusz Mirosław, który z żoną Aleksandrą wyleci do Tokio 31 lipca. Cztery dni później rozpoczną się eliminacje.

Lublinianka jest najmłodszą polską olimpijką

Panujące w Tokio obostrzenia nie są w stanie popsuć humoru najmłodszej zawodniczce w polskiej reprezentacji, niespełna 16-letniej Laurze Bernat z Lublina. Podopieczna trenera Sławomira Pliszki popłynie na olimpijskim basenie na dystansie 200 m grzbietem.

- Laura jest bardzo młodą osobą, więc ją wiele rzeczy cieszy. Jest w nowym miejscu, na nic nie narzeka, jest zadowolona z hotelu, z jedzenia. Dobrze jej się pływa, jest szczęśliwa i spełnia swoje, ale także moje marzenie. Wszyscy się cieszymy i tylko żałujemy, że nie możemy być tam razem z nią - twierdzi Sławomir Pliszka.

Biało-czerwoni od kilku dni trenują intensywnie na basenie olimpijskim. Lublinianka wystartuje w eliminacjach 29 lipca. - Laura jest przeszczęśliwa, przesyła nam dużo zdjęć. Jest to dla niej wielka przygoda, ale start traktuje jednak bardzo poważnie, bo reprezentuje Polskę. Trzymamy za nią kciuki - mówi mama, Agnieszka Bernat.
- Doskonale wiem, ile pracy i wysiłku ją to kosztowało. A także trenera Pliszkę, który świetnie rozplanował treningi. Nieoceniona była też pomoc psychologa. Emocje są wielkie i nie mogę się już doczekać olimpijskiego startu córki - przyznaje mama, która w przeszłości także uprawiała pływanie.
Obok Laury na olimpijskiej pływalni zaprezentuje się jeszcze jej klubowy kolega Konrad Czerniak. Dla pochodzącego z Puław zawodnika są to już trzecie igrzyska w karierze. - Tegoroczne starty zaczęliśmy dopiero w marcu i cały czas się rozpędzałem. Z każdymi zawodami było lepiej i mam nadzieję, że na igrzyskach będzie najlepiej. Jadę jednak bez większej presji - mówił przed wylotem.
Czerniak wystartuje na dystansie 50m stylem dowolnym. Celem jest awans do finału. - A w finale różne rzeczy się dzieją - uśmiecha się.

Bliski debiutu w Tokio był jeszcze Jan Hołub, ale po aferze z nieprawidłową liczbą zawodników wystawionych przez Polski Związek Pływacki, pływak AZS UMCS został odesłany do domu. Zamieszanie w polskiej kadrze poruszyło zawodników i opinię publiczną. - Staram się z Laurą w ogóle o tym nie rozmawiać. Im mniej poruszamy ten temat, tym lepiej. Stało się, to przeszłość, a my skupiamy się na tym, co mamy zrobić - mówi Sławomir Pliszka.
Trener lubelskiej zawodniczki został niestety pominięty przez związek i nie znalazł się w olimpijskiej kadrze. Swoją podopieczną cały czas jednak wspiera i pozostaje w kontakcie z trenerami, którzy na miejscu przygotowują Laurę do startu.

- Znam jej psychikę, wiem, czego jej potrzeba. Pilnuję, żeby nie namieszali jej w głowie. Im więcej usłyszy sugestii, co ma zrobić, jak popłynąć, tym większy będzie miała mętlik w głowie. Z psychologiem ustaliliśmy, jak powinien wyglądać dzień startu, przećwiczyliśmy to w wielu imprezach i wiemy, że to działa - tłumaczy Sławomir Pliszka, który doczekał się drugiej zawodniczki startującej w igrzyskach olimpijskich.

W 2004 roku Paulina Barzycka otarła się o olimpijskie podium w wyścigu na 200 m dowolnym (do brązu zabrakło 0,17 sek.). - Pamiętam, że były to nieprawdopodobne emocje. Start Laury również będę mocno przeżywał i trzymał kciuki - dodaje.
Laura Bernat popłynie na dystansie 200 m grzbietem. - Spodziewałam się, że będzie startować, jak u nas będzie noc, więc nie planowałam organizowania klubu kibica. Ale skoro eliminacje rozpoczną się po godzinie 13 naszego czasu, to może spotkamy się z przyjaciółki i razem będziemy Laurze kibicować - śmieje się mama, Agnieszka Bernat.

Przedstawiciele królowej sportu pojechali po medal

Najliczniejszą grupę polskich sportowców stanowią lekkoatleci. W tym gronie Lubelszczyzna ma trzech przedstawicieli z realnymi szansami na medale. Oprócz wspomnianej wcześniej Malwiny Kopron, o miejsce na podium powalczą Marcin Lewandowski oraz Małgorzata Hołub-Kowalik (oboje reprezentują od pewnego czasu AZS UMCS Lublin).

Lewandowski jest specjalistą w biegu na 1500 m, ale w Tokio wystartuje również na 800 m. W pierwszej konkurencji jest brązowym medalistą mistrzostw świata i srebrnym mistrzostw Europy. - Medal olimpijski jest jedynym, którego brakuje mi w kolekcji - podkreśla. A tegoroczna forma pozwala wierzyć, że w Tokio osiągnie bardzo dobry wynik. W niedawnych startach dwukrotnie bowiem bił wyśrubowany rekord Polski.

Z kolei Małgorzata Hołub-Kowalik od kilku lat należy do „Aniołków Matusińskiego”, czyli sztafety 4x400m, która w przeszłości zajmowała drugie i trzecie miejsce w mistrzostwach świata, a w 2018 roku była najszybsza w mistrzostwach Europy.
- Jesteśmy w dobrych humorach, a mam nadzieję, że po igrzyskach będziemy jeszcze w lepszych. Wiemy, po co jedziemy i myślimy o medalu - przyznaje Hołub-Kowalik.

Na stadionie lekkoatletycznym zaprezentuje się również Paulina Guba, mistrzyni Europy w pchnięciu kulą z 2018 roku. Zawodniczka po życiowym sukcesie miała sporo problemów ze zdrowiem. W tym roku przechodziła także COVID, przez co straciła sezon halowy. Przed pięcioma laty w Rio de Janeiro nie zdołała zakwalifikować się do rundy finałowej.

Chciała kończyć z bieganiem, a jedzie na igrzyska

Ostatnią naszą lekkoatletką, która w Japonii przystąpi do rywalizacji, jest maratonka, Angelika Mach. Kwalifikację wywalczyła w tym roku podczas mistrzostw Polski. W Dębnie przebiegła maraton w czasie 2:27:48, poprawiając rekord życiowy. - Miałam różne perypetie, myślałam już nawet o zakończeniu kariery, bo przez trzy lata mi nie szło. Na szczęście wszystko się poukładało, a ostatni rok był pasmem sukcesów - przyznaje Mach.

Urodzona w gminie Obsza (powiat biłgorajski) maratonka czuje się na siłach, aby trasę 42 195 m przebiec jeszcze szybciej. Igrzyska nie będą jednak ku temu najlepszą okazją.

- Wiele zależy od trasy i pogody, a ja spodziewam się ciężkich warunków. To będzie walka o miejsca, nie o czasy. Zapowiada się start przy temperaturze ok 30 stopni Celsjusza i przy bardzo dużej wilgotności, około 90 procent. Warunki na bieg długodystansowy będą więc ciężkie. Ważne będą szczegóły, żeby od początku zapewnić sobie chłodzenie i odpowiednie nawadnianie - uważa Angelika Mach.

Dzisiaj zapłonie znicz

Olimpijska rywalizacja rozpoczęła się już w środę, 21 lipca. Do gry przystąpiły drużyny softballu oraz piłki nożnej. Ale to dzisiaj igrzyska zostaną oficjalnie zainaugurowane podczas ceremonii otwarcia, w trakcie której zapłonie znicz olimpijski. Ceremonia rozpocznie się o godz. 13 czasu polskiego. Chorążymi polskiej ekipy będą kolarka górska Maja Włoszczowska oraz pływak Paweł Korzeniowski.

Igrzyska w Tokio, z obawy przed rozprzestrzenianiem się koronawirusa, rozgrywane będą bez udziału kibiców. Pojawiły się już jednak pierwsze przypadki zachorowań wśród sportowców, a szef Komitetu Organizacyjnego IO stwierdził wręcz, że igrzyska mogą zostać odwołane. Należy mieć nadzieję, że święto sportu zgodnie z planem potrwa do 8 sierpnia.

Tokio Raport - rozmowa z Lucyną Kornobys

Wideo

Materiał oryginalny: Tokio 2020. XXXII Letnie Igrzyska Olimpijskie pora zacząć! - Kurier Lubelski

Komentarze

Komentowanie artykułów jest możliwe wyłącznie dla zalogowanych Użytkowników. Cenimy wolność słowa i nieskrępowane dyskusje, ale serdecznie prosimy o przestrzeganie kultury osobistej, dobrych obyczajów i reguł prawa. Wszelkie wpisy, które nie są zgodne ze standardami, proszę zgłaszać do moderacji. Zaloguj się lub załóż konto

Nie hejtuj, pisz kulturalne i zgodne z prawem komentarze! Jeśli widzisz niestosowny wpis - kliknij „zgłoś nadużycie”.

Podaj powód zgłoszenia

Nikt jeszcze nie skomentował tego artykułu.
Dodaj ogłoszenie